Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

A gdyby tak atak serca?

8 października 2017

Tragedia miała miejsce wieczorem, ale oficjalny komunikat został wydany dopiero nad ranem. W międzyczasie trwała zwyczajna histeria i panika. Prezydent, marszałkowie obu izb, ministrowie obrony, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych zebrali się w siedzibie partii na Nowogrodzkiej, a po ministra finansów przebywającego akurat w Brukseli wysłano samolot tak, że na Nowogrodzką trafił dopiero około trzeciej nad ranem.

Zimną krew zachował minister obrony. Prezydent powtarzał histerycznie, że jego tu nie powinno być, ale był i nie wychodził. W pewnym momencie stwierdził, że wszyscy powinni się przenieść do Pałacu Prezydenckiego, ale nie potrafił wyjaśnić dlaczego.

Oczywiście wszystkim, którzy wiedzieli o zdarzeniu zostały odebrane komórki, lekarza i sanitariuszy, jak również dwie pielęgniarki oraz kierownika kostnicy zwyczajnie zamknięto w kilku pokojach szpitala, gdzie wszystko się stało, a przed drzwiami postawiono funkcjonariuszy BOR. Funkcjonariusza BOR, który był obecny w momencie tragedii też zablokowano, tak na wszelki wypadek. Nie stawiał oporu, różne rzeczy już w życiu widział.

W zasadzie to wszystko niczemu nie służyło, bo i tak rano trzeba było wydać komunikat. Spotkanie w siedzibie partii miało pozwolić na ustalenie "co robić" oraz na przygotowanie jakichś działań, ale oczywiście nic z tego nie wynikło, tylko około piątej rano wszyscy się pokłócili, a o szóstej okazało się, że redaktor Żakowski wszystko wie i prosi o potwierdzenie. Okazało się, że Przewodniczący Rady Europy wie od początku tylko jeszcze nie zareagował, bo nie skonsultował sprawy z panią kanclerz i nie bardzo wiedział co ma powiedzieć.

Jarosław Kaczyński umarł poprzedniego dnia wieczorem na atak serca.

Wszystkie media aż kipiały od rana, Facebook i Twitter zaczęły się gotować od hejtów, wspomnień i lamentów. Ludzie zaczęli przychodzić na Nowogrodzką i stawiać znicze, ale okazało się, że Gazeta Polska zwołała wszystkich nie na Nowogrodzką, tylko na Żoliborz i w rezultacie znicze palono i tu, i tam, przy czym i jedni i drudzy uważali, że to ich znicze są ważniejsze. Ktoś zaintonował hymn, ktoś inny Boże Coś Polskę, a pod willą na Żoliborzu nie wiadomo czemu śpiewano My, Pierwsza brygada. Lewactwo zaczęło ściągać posiłki ze wszystkich stron i już około dziewiątej rano zarówno na Nowogrodzkiej jak i na Żoliborzu pojawiły się grupy zakapturzonych młodych ludzi, którzy wykrzykiwali dość nieskładnie "no nareszcie!", "bracia wreszcie razem!", niektórzy zaś próbowali siusiać na płonące znicze co spotkało się z brutalną reakcją żałobników i policji - trzy osoby zostały poturbowane, z których jedna trafiła do szpitala w stanie ciężkim. Była to przechodząca akurat ulicą Ukrainka polskiego pochodzenia z Tarnopola, która przyszła sprzątać biura na Nowogrodzkiej, gdzie pracowała całkiem legalnie od 2012 roku.

Nie wiadomo skąd na ulicach pokazali się młodzieńcy z t-shirtami z napisem "NIE PŁACZĘ PO KACZYŃSKIM", ale gdy okazało się, że można za to zostać mocno pobitym, koszulki zniknęły pod swetrami i kurtkami.

***

Co by się stało gdyby tak się stało? Co by się stało, gdyby nagle zabrakło Komendanta? Teraz, dziś, jutro...

Żyjemy w państwie, które zostało tak zaprojektowane, że śmierć Jarosława Kaczyńskiego mogłaby je doprowadzić do chaosu. Nie ma obecnie ŻADNYCH sił, które byłyby w stanie prowadzić spójną politykę bez jego obecności. W PiS rozpoczęłaby się szarpanina, jak w PO gdy opuścił je Tusk i zapewne nie udałoby się utrzymać spójności większości parlamentarnej. Oczywiście opozycja też nie byłaby w stanie niczego zrobić, bo nikt by nie dopuścił do żadnych przedwczesnych wyborów, posłowie PiS doskonale by wiedzieli, że bez Kaczyńskiego czeka ich wyborcza klęska.

Nasz system polityczny jest zbudowany tak, że są partie, a w nich liderzy. Partie mają naturalną tendencję do nadawania ogromnej władzy liderowi, albo wszystko się rozłazi. Nie są, tak jak na przykład we Francji, organizacją grupującą ludzi mających mniej więcej wspólne cele polityczne, będących lokalnymi - oczywiście w różnej skali "lokalności" - liderami, wśród których łatwo znaleźć zastępcę głównego lidera, gdy tego zabraknie.

Winien jest oczywiście system wyborów proporcjonalny, w którym głosuje się faktycznie nie na ludzi, tylko na listy partyjne, a o tym, kto ma szanse na wybór decyduje właśnie Capo di Tutti Capi. Jednoosobowo. Sam.

We Francji, w systemie większościowym JOW każdy poseł jest panem swojego okręgu. Nie jest go łatwo wykopać, bo ludzie swojego posła znają, wiedzą kim jest, bo poseł dba o swoich wyborców. Kto w Polsce zna "swojego" posła? Kto potrafi podać jego nazwisko? A przecież to właśnie od posłowania się zaczyna.

Mamy system, w którym państwem rządzi szef partii, która ma większość. Przedtem był to Tusk - rządy Ewy Kopacz to było tylko porządkowanie spraw po odejściu Tuska - teraz jest Kaczyński. Nie ma NIKOGO, kto byłby w stanie go zastąpić, gdyby dostał ataku serca albo zakrztusił się ośmiorniczką w restauracji. W Polsce zapanowałby zapewne totalny chaos, tym większy, że przecież rządy PiS od dwóch lat rozwalają różne układy i układziki na których się wszystko poprzednio trzymało. Takie układy i układziki wcale nie są łatwe do odtworzenia!

Można oczywiście fantazjować na temat tego, kto z kim wystąpiłby wówczas przeciwko komu, ale ja nie będę tego robił. Nie mam wglądu w układy i układziki polityczne, nie wiem tak naprawdę za wiele kto kogo lubi, a kogo nienawidzi. Przerażające jest jednak, że gdyby nagle zabrakło Jarosława Kaczyńskiego, to właśnie to kto kogo lubi, a kto kogo nienawidzi byłoby fundamentem działania państwa polskiego.

Pozostaje tylko życzyć mu długiego życia. Liczmy na to, że przygotuje jakoś, w odpowiednim momencie, przekazanie władzy i będzie to skuteczne.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobałkliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)...aha, i jeszcze jedno - w komentarzach nie wolno umieszczać linków.